Ząbkowska
Ulica Ząbkowska
od niedawna mi widziana
ujęła mnie starością i pięknem
zgięła me kolana
pochyliła głowę
Kamienica ze zniszczonej cegły
ta którą lubię
ta cegła, którą chlubię
ta z historią na murze
ta z dziurą po kuli z wojennych czasów
jeszcze nie zeszpecona nowością,
nowym pomysłem kiepskiego architekta,
nową farbą,
świeżym wyrazem swojego oblicza,
którym chlubi się już co druga stojąca tam kamienica.
Na Ząbkowskiej jeszcze widać
bruk i tramwajowe tory
prowadzą do nikąd
a może znikąd są
nagle się zaczynają
i jeszcze szybciej kończą.
Na Ząbkowskiej widać
wystawy artystów
rzemiosło
zegarmistrza, który w witrynie wystawia zegary
oblicze starej Warszawy, którą modernizm zalewa
współczesność chce okiełznać.
Warszawa do której uciekali ludzie w poszukiwaniu chleba.
Dziś inna.
Ząbkowska stare oblicze traci i zyskuje całkiem nowe.
Szkoda
Moda
na współczesność i nijakość
gigantyzm, formizm, szklistość
choć i tak zachwyca wielu.
A może to tylko zakrywany obraz niechacianego PRL-u? Lu 14X2010 r.